Rano trzeba wstać, zrobić śniadanie, wypić na szybko kawe i pojechać na zajęcia. Na początek matma potem 1,5h okienka i angielski który został odwołany, a dowiedzieliśmy się o tym dopiero na miejscu, więc w sumie 3h okienka, a w tym czasie usłyszałam "najpiękniejszy" tekst dnia: "Napisała pani najlepiej to kolokwium, ale nikt go nie zaliczył" :D Zdarza sie... Wykład z analitycznej na którym pod koniec nie mogłam już ruszać ręką, a zaraz po nim konwers z fizyki, na którym dostałam 4 i 5 mimo, że prawie wcale nie rozumiem co robiłam w pierwszym zad, bo jak widzę całki to mój mózg się wyłącza... Potem długi powrót do domu, obiad i praca.
Niby wszystko ok, ale jakoś tak mi smutno, choć sama nie wiem dlaczego :(
Mam pół tabliczki czekolady i nie chce mi się jej zjeść... źle ze mną :(
10 godzin na uczelni, długie czekanie na autobus, praca, piąta kawa i jedziemy dalej...
Wstałam sobie wcześnie rano i pojechałam na uczelnie. Konwers z matematyki był całkiem przyjemny, dużo lepiej jest tam siedzieć kiedy się wie, co się robi. Po matmie musiałam spowrotem pojechać do domu, a właściwie do szpitala, do okulisty na badanie na które czekałam 3 miesiące. Na miejscu okazało się że pani doktor wzieła sobie właśnie urlop. Zrobiłam im tam troche dymu i zostałam przepisana na inny termin, który nie bardzo mi pasuje. ale wszystko da się zrobic. Byłam wsiekła, szczególne dlatego, że opuściłam jedne zajęcia i spędziłam godzine w autobusach :/ Wróciłam do Katowic na wykład i na konwers z fizyki. Do domu wróciłam około 17:30, zjadłam obiad i na 18 poszłam do pracy. Jak zwykle było nudno i za długo. Wyszłam o 20:30. Szefostwo już było w domu więc psy były spuszczone. Pan Jacek wyszedł przedemną żeby otworzyć mi brame i przypilnować psów. Kazał mi iść za sobą, więc poszłam. Psy pobiegły za nim ale nagle się wróciły i skoczyły do mnie. Odwróciłam się żeby nie skoczyły mi na twarz i jeden złapał mnie za rękę. Gdyby nie pan Jacek i Kamil pewnie tej ręki bym już nie miała. Pies nie zdążył zacisnąć szczęki zbyt mocno, mimo to mam podartą kurtke, opuchniętą i siną ręke, i strasznie boli!
A teraz idę spać, bo jeśli dziś ma się przydarzyć jeszcze coś złego to wolę o tym nie wiedzieć...
Czuję się okropnie :( Głowa mi pęka, mam straszny katar i gorączke, tak od niedzieli. Mimo to poszłam wczoraj do pracy ale wróciłam wcześniej bo już nie mogłam wytrzymać. W domu położyłam się do łóżka i chciałam zasnąć ale się nie dało bo wszyscy w około krzyczeli, a koparki za oknem były wyjątkowo głośne. Do jutra muszę dojśc do siebie, więc biorę garść tabletek i wskakuję do łóżeczka.
Wczoraj jest niedziela majaczyłam w gorączce :)
Jestem okropnie zła. Cały tydzień (od wtorku) siedziałam w domu i właściwie "nic nie robiłam" i przyszedł weekend, czas kiedy człowiek chce sobie odpocząc i spotkać się z kimś za kim się już bardzo tęskni. Siostra wybierała sie na wesele więc musiałam wcześnie wstać, uczesać ją, pomalować i jeszcze paznokcie zrobić. Z rana nie wyglądało to ciekawie ale efekt końcowy wyszedł całkiem niezły :) Sukienke i buty też jej wybierałam (ona tylko płaciła :>) więc wyglądała ślicznie :> Stresowała się jakby to był jej ślub :) ja zresztą też, bo bałam sie że nie zdążymy. Na szczęście wszystko sie udało :) Życzę jej żeby złapała bukiet panny młodej, bo chciałabym sie wybrać na jakieś weselisko :D Potem sprzątanie, a popołudnie ojciec wyjeżdzał więc też było troche zamieszania. W końcu przyjechał Tomek ale tylko na chwile bo umówił się z kimś innym na wieczór :/ miałam pojechać do niego jutro ale... o 21 dostaje eska: "Witaj Marzenko, jesli możesz przyjdź jutro na tekstylia na 16..." i cały plan wziął w łeb :/ Kolejne niedzielne popołudnie w pracy :/ a w poniedziałek na rano :( Wrrry...
Po całym męczącym tygodniu w pracy sobota była w końcu wolna i spędziłam ją w domu z okropnym bólem głowy. Obudził mnie brat żeby powiedzieć że wychodzi bo okazło się że w domu nie ma nikogo innego. Rodzioce pojechali na zakupy i już nie mogę się doczekać nowych mebli kuchennych:) Wieczór z Tomkiem który też był wykończony po pracy więc leniuchowaliśmy razem. W niedziele spałam do południa :) o 15 przyjechał Tomek, zjedliśmy obiadek i pojechaliśmy do Dąbrowy. Chciałam mu pokazać fajny pub, Graffiti, ale w niedziele jest zamknięty :/ W końcu wylądowaliśmy w Eleonorze, lubię to miejsce :) Tomek wypił piwo a ja tylko soczek i zagraliśmy dwie partyjki bilarda :) Całkiem nieźle mi szło i gdyby nie to że za wcześnie wbijam 8 to pewnie bym wygrała :> Mieliśmy zagrać jeszcze w piłkarzyki ale niestety musieliśmy już wracać. Znowu rozbolała mnie głowa. Wróciliśmy do domku i jeszcze spędziliśmy razem bardzo miłą chwilke :) Kiedy pojechał ja się położyłam, nie mogłam zasnąć więc ogladałam mecz Polska : Serbia Czarnogóra (nareszcze nasi wygrali i to w jakim stylu :)) Potem wypiłam kawe i zjadłam kiełbaske i rybke z grila i musiałam się zbierać do pracy. W tramwaju jechałam z Oliwią i Kasią. Oliwia cały czas mówiła jak nakręcona ale potem poszła na AGD więc nie musiałyśmy jej słuchać a ja z Kasią na tekstylia i przegadałyśmy pół nocy bo potem już nie było siły na gadanie . Nocka jakoś zleciała i wracałyśmy razem do domu. Oliwia znowu gadała i gadała i gadała... O 6 położyłam się spać a o 9 musiałam już wstać. O 10 byłam już w szpitalu. Siedziałam tam 2 godziny i załatwiłam odrazu dwóch lekarzy. Neurolog powiedziała że w mojej główce nic nie ma, tzn. nie ma nic złego :> ale dała mi jeszcze skierowanie na kontrolne EEG i jakieś tabletki. I na tą pięciominutową wizyte czekałam 2 miesiące. Potem deramatolog. Po tej wizycie zastanawiam się czy tacy lekarze są wogóle potrzebni. A teraz jestem okropne głodna i śpiąca więc nie ma mnie dla nikogo. Dobranoc :)
8 godzin stania i pakowania bułeczek, naklejania kodów, układania na pułkach itd... Nogi wchodzą mi do d*** :D Ludzie są całkiem mili i jest dużo młodych :) Jastem troche zmęczona, przede wszystkim przez fakt że spałam tylko 4h, ale jestem też zadowolona :) Cieszę się, że tak szybko dostałam prace :) może nie jest rewelacyjna, ale zawsze to praca i będę miała z czego zapłacić 300zł za poprawianie matmy w przyszłym semestrze.
Jest dobrze :)
Rano do Katowic sprawdzić wyniki egzaminu. Nogi miałam jak z waty i prawie wpadłam pod samochód ale zdałam jupi jupi jupi :) wszystkie wpisy są już w indeksie wystarczy go tylko złożyć w dziekanacie :) Mam teraz 3,5 miesiąca wakacji :D
Współpraca z Kamilem zakończona, średnia 5:1 utrzymana, a może będzie nawet 5:2. Dziś odebrałam ostatnią wypłate w tym roku szkolnym i jeśli nic się nie zmieni, tzn jeśli nie dostanę się na farmacje, to od września nasza współpraca będzie kontynuowana :)
Teraz szukam pracy na wakacje. Ma ktoś jakieś oferty? :>
A jeszcze dziś oblewanie zdanego egzaminu na 18-stce znajomych :D
Miodnie jest :)
W piątek
Niewyspana pojechałam na uczelnie aby nareszczie załatwić sprawe z awansem. Prodziekan się zgodził, ale musimy zebrać podpisy wszystkich prowadzących. Tak więc czekając na panią profesor grałam w katry a potem biegłam na złamanie karku kiedy się nagle pojawiła, ale podpis zdobyłam :) Wróciłam do domku i poszłam do pracy. Pół lekcji spędziliśmy grając w kółko i krzyżyk :D Jak skończyłam to Tomek już czekał i pojechaliśmy do Katowic do kina na "Nagi instynkt 2". Film był całkiem dobry. Bardzo miło spedziłam wieczór i humorek dopisywał od rana :)
W sobote
Zaczeło sie wielkie przedświąteczne sprzątanie i czuję jakby przy każdym ruchu ktoś łamał mi kręgosłup. Za tydzień zapowiada się podobnie:/ Wkręcili mnie dziś aż trzy razy :D Wieczorem spacer z Tomkiem. Pogoda była cudowna i szkoda było ją marnować na siedzenie w domu, a tak spędziłam baaaaaardzo miły wieczór :)
W niedziele
A to już dziś? Chyba muszę się w końcu wyspać...
Pierwszy dzień w pracy już za mną . Dzieciak jest całkiem w porządku, więc myślę że bedzie pozytywnie:)
Jutro egzamin z matmy, troche się boję, ale przecież umiem... ale jeszcze czasem mi sie wszystko miesza. To moje być albo nie być...
Pozytywne myślenie - bedzie dobrze :)
Dostałam prace :)
We wrześniu zeszłego roku znalazłam ogłoszenie w sprawie pracy z dzieckiem (pomoc w odrabiani lekcji, sprawdzanie pracy domowej, odpytywanie itp.) Zadzwoniłam i umówiłam sie na rozmowe. W moim cv była informacja że przez ostatnie 2 miesiące pracowałam w księgowości. Okazało się że potrzebują też kogoś takiego na pół etatu w swojej firmie. Zaproponowali mi tą prace. Jako że nie miałam jeszcze planu zajęć bo był to dopiero początek wrześnie wziełam tą prace na okres próbny. Niestety w październiku okazało sie że nie będę w stanie pogodzić pracy ze studiami. Zaproponowałam moim niedoszłym pracodawcą zastępstwo za mnie - moja starsza siostra, studentka Akademi Ekonomicznej. Ma więcej wolnego czasu i zna sie na tym co ma robić. Zgodzili sie a ja zostałam na lodzie, bo już znaleźli kogoś to tego dziecka. Jakiś tydzień temu okazało się że ta dziewczyna ma możliwość praktyk (chyba zagranicznych) i muszą szukać kogoś innego. Siostra przekazała mi informacje że chcą ze mną jeszcze raz porozmawiać, więc umówiłam sie z nimi na dziś i odrazu dostałam tą prace.
Będę siedzieć z tym dzieciakiem po około 2h dziennie, 5 dni w tyg. Nie napracuję się dużo ale i niedużo będę dostawać 5 zł/h. Jednak liczy się to że mam tą prace i nie narzekam bo każdy zastrzyk gotówki jest mi teraz potrzebny.
Mam nadzieje że bedę w stanie pogodzić studia z pracą. Damy rade :)