Wielka wyprawa do Przełęczy Gibasowej w Beskidzie Małym rozpoczęła się w sobotę 28 kwietnia. Plan podróży: Czeladź – Katowice – Bielsko Biała – Ślemień. Tu było nas czworo: ja, Ela, Sławek i Piotrek, w takiej grupie udaliśmy się do Staszka na Gibasówke.
Po przywitaniu rozpakowaliśy się, zjedliśmy i dalej w trase. Udaliśmy się do podziemnych grot, do jednej udało mi się wejść, ale były tam ogromne pająki więc do następnych nie wchodziłam :D
>
Wieczorem oczywiście ognisko, kiełbaski i piwo:
Z samego rana męska część grupy udała się do Ślemienia po jeszcze dwie Basie
Około godziny 10 wyruszyliśmy w długą drogę na Leskowiec (922 m. n. p. m.). Pogoda nie dopisała ale szło się dobrze
W drodze powrotnej zeszliśmy do Groty Komorowskiego, gdzie zrobiliśmy małe ognisko i pekliśy sobie chleb:)
W domku byliśmy około godziny 16. Moje nogi odmówiły posłuszeństwa :) wieczorem znowu ognisko, kiełbaski i...
Po takim dniu spało się wyśmienicie :) Niestety rano trzebabyło się żegnać. Droga do Ślemienia była długa... ale dotarliśmy
Stąd już tylko dojechać do domu.
Było niesamowicie, bawiłam się świetnie, troche się zmęczyłam:) W końcu jakiś udany wyjazd:) Brakowało tylko jednej osoby - Tomka... Mam nadzieje że kiedyś z nim wybiorę się na taką wyprawe:)
W piątek chciałam się w końcu wybrać do lekarza, bo 39 stopni gorączki na uczelni i w pracy to nic przyjemnego. Udałam się na przychodnie gdzie przyjmował jeszcze pan doktor R... W rejestracji chciałam wyjąć katre ale pani w okienku poinformowała mnie że pan doktor nie przyjmie dziś już więcej pacjentów ponieważ chce wyjść wcześniej. Wyszłam z nadzieją że przyjde wieczorem na dyżur, niestety nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. W sobote po raz kolejny poszłam na przychodnie. Tym razem już pani doktor K... spóźniła się pół godziny. W końcu przysza moja kolej, weszłam do gabinaetu i powiedziałam że od kilku dni się źle czuję, po czym zaczeła na mnie krzyczeć dlaczego przychodze do niej z kilkudniową chorobą i że mnie teraz nie powinna przyjąć. Starałam się być spokojna (choć u mnie o to ciężko w takich sytuacjach) i tłumaczę jej że niestety nie mogłam przyjść wcześniej bo studiuję i pracuje. Na co pani doktor z ironią pyta "a dziś pani nie studiuje?". Miałam ochote wyjść ale się opanowałam, zbadała mnie, przepisała leki w w końcu mogłam wyjść. W aptece okazało się że część leków jaki przepisała mi wyżej wymieniona pani doktor K... została wykreślona z rejestru i nie nie można już ich kupić. Z pomocą fajmaceutki wybrałam zestaw tabletek i mogłam spokojnie iść do pracy.
A popołudniu pojechałam do Tomka i było bardzo miło :)
Orzechy w miodzie... mniam... :)
Bawię się dziś w kuchni :) Jest wesolutko i bardzo smacznie :)
Dziś w końcu mogłam zalogować się na mojego jabbera:) Przedewszytkim chciałam podziękować Pawłowi który bardzo pomógł mi w jego założeniu i wytłumaczył jak to mniejwięcej działa, a bez niego bym sobie sama z tym wszystkim nie poradziła:) Dziękuję Ci serdecznie Pawełku:* Już od jakiegoś czasu chciałam pisać takiego bloga ale nie mogłam się zdecydować i nie miałam zielonego pojęcia jak to zacząć. Właściwie zdecydowałam się wczoraj podczas długiego spaceru poprosiłam o pomoc odpowiednią osobę:) i oto jestem:) No to zaczynamy:D




