... bo człowiek czasem może pozwolić sobie na odrobinę egoizmu...
Tego mi było trzeba, chwili bezinteresownej rozmowy.
Kolega wpadł na chwile do brata, potem zapytał czy miałabym ochotę na krótki spacer. Więc poszłam, bo to przecież lepsze niż siedzieć i patrzeć w puste ściany słuchając ciszy.
I tak chwile spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. O wszystkim i o niczym.
Weszliśmy do małej kawiarenki, na miejscu której jeszcze nie dawno był gabinet stomatologiczny. Po dentyście zostało tylko znieczulenie...
I tak siedzieliśmy sącząc piwo, śmiejąc się i płacząc.
Nagle zaczęło padać, a potem grzmieć i fajnie tak było biec w deszczu do domu.
I miło było tak po prostu z kimś porozmawiać.
Dziękuję :)
Uczę się żyć na nowo...
Kochać człowieka, to znaczy mieć czas, nie śpieszyć się, być obecnym dla niego.
(Hans Bürki)
Miłość jest to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.
Kochająca osoba popełnia prawie zawsze ten błąd, że nie czuje, kiedy druga strona przestaje kochać.
Czasem mam wrażenie, że niektórym ludziom przeszkadza to, że oddycham i zabieram im tlen...
:(
„Bądź niczym bijące źródło, nie zaś jak staw, w którym zawsze stoi ta sama woda.”
Paulo Coelho "Weronika postanawia umrzeć"
Ponosisz klęskę kiedy nie masz z kim dzielić się szczęściem
- Czy to niebezpiecznie być innym?
- Niebezpiecznie jest, jeśli ktoś zmusza się, by być takim jak inni.
Paulo Coelho "Weronika postanawia umrzeć"
Trwały optymizm wymaga jednego nieodzownego sprzymierzeńca - rozumu. Każdy nieracjonalny przejaw optymizmu prędzej czy później zostanie skorygowany przez rzeczywistość, co doprowadza do jeszcze większego rozgoryczenia. Dlatego optymizm - zawsze rozświetlony łagodnym, oczyszczającym światłem rozumu – powinien być niewzruszenie zakorzeniony z zdrowym umyśle, demaskując pesymizm jako postawę głupia i krótkowzroczna. Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że optymizm może zaistnieć jedynie na gruncie niewielkich, lecz niezaprzeczalnych osiągnięć, jako że rozsądek jest, jaki jest, chłodny i nie skory do wzlotów.
Yenn Martel "Historia rodziny Roccamatio"
Miłość to ból
Powiedział kiedyś Zając, Jeża ściskając
Szczęście usiadło na brzegu mojego łóżka
i rozpłakało się ze szczęścia...
Patrzy jak rozkwita
na moim policzku czułość Twojego pocałunku.
Zobacz.
Przysuwa się do nas.
Chyba chce sie ogrzeać
w cieniu Twoich ramion.
Kocham Cie, powiedziałam
Jak śmiesznie się zdziwiło.
Pewnie myślało, że jest najszczęśliwsze na świecie...
A ja, kiedy przynosisz mi bukiet szptów
przewiązany ciepłem swych dłoni... tracę słowa
Wszyscy sądzą, że głównym celem życia jest wypełnienie planu. Nikt nie zadaje sobie pytania, czy to jego własny plan, czy raczej wymyślony przez kogoś innego. Gromadzą doświadczenia, wspomnienia, przedmioty, pomysły, a to zbyt wiele do udźwignięcia. I w ten sposób zapominają o własnych marzeniach.
...minęły od kiedy się poznaliśmy, tzn ja i Tomek :) To cały kwartał a ja wciąż czuję niedosyt... i wciąż chcę jeszcze i jeszcze i jeszcze... Początki były trudne i pełne niepewności, ale teraz już wiem. Niech to się nigdy nie kończy...
Wiedziałam, że miłość jest jak tama. Jeżeli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim. I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy zatrzymać przy sobie ukochana osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą.
Paulo Coelho "Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam"
Gdy trzymam w rękach zapaloną zapałkę każda sekunda wydaje się godziną, gdy trzymam Ciebie w rękach każda godzina wydaje się sekundą :*
Niebo spada nam na głowe nie po to, żeby się nami bawić, ale po to, żeby nas podziwiać kiedy się podnosimy...
Fragment rozmowy jaką przeprowadziłyśmy jakiś czas temu z siostrą:
ona: Ludzie już tacy są. Jeszcze o tym nie wiesz?
ja: Wiem, ale ja jeszcze wierzę w ludzi... mimo wszystko.
Dziś przestałam wierzyć...
Nie lubię czekać, tęsknić też
To z miłości, przecież wiesz
Nie lubię o nic prosić się
Jestem dumna, przecież wiesz
Nie lubię tez niczyją być
To takie smutne, przecież wiesz
Jeszcze nie Twoja, nie Jego już
Zawieszona czekam tu
Wstaję rano, chłodny świt
Ta bezsenność męczy mnie
Ciągle nie wiem dokąd iść
Przerażona dręczę się
I mój płacz, mój płacz
Powiedz czy to ładnie tak
Kiedy w kącie płacze ktoś
Kogo niby kochać masz?
Robię coś, cokolwiek, by
Jakoś w sobie zabić myśl,
Że ciągle jeszcze nie ma Nas
Jestem ja i jesteś TY
Ref: są noce kiedy nie chce się żyć
Są.... i nie mogę nic, nie zrobię nic
Są czarne chwile, nie każda mija
Są... gdy jestem niczyja niczyja niczyja...
Wieczorem pora upić się
Tak najłatwiej przełknąć łzy
A potem gadka z byle kim
Do znudzenia aż mnie mdli
Wracam sama chociaż ktoś
Za rękę trzyma mnie
Może nawet kochać chce
Ja udaję że już śpię
Ref: są noce kiedy nie chce się żyć
Są.... i nie mogę nic, nie zrobię nic
Są czarne chwile, nie każda mija
Są... gdy jestem niczyja!
Chylińska
Popołudniu wyskoczyłam z siostrą na zakupy, tak żeby się troche zleraksować i wyrwać z domu. Kupiłam kilka zupełnie niepotrzebnych rzeczy. Właściwie niczego konkretnego nie szukałam (no może poza butami, ale nie mogę znaleźć nic co by mi odpowiadało). Wziełam kilka drobiazgów i troche jedzenia :) Sama nie wiem po co to wszystko kupiłam. Czasem kiedy człowiekowi czegoś brakuje, próbuje zastąpić to rzeczami. Mnie zdarza się to rzadko, więc chyba naprawde było dziś ze mną źle. A może wciąż jest...
Dżem "Do kołyski"
Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam
Śpij, nocą śnij
Niech zły sen cię nigdy więcej nie obudzi,
Teraz śpij
Niech dobry Bóg zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr porywa spokój,
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj, że
Jak na deszczu łza,
cały ten świat nie znaczy nic, o nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil
Najlepszą z twoich chwil
Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia,
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia, bez niepotrzebnych niespełnienia
myśli złych
Jak na deszczu łza,
cały ten świat nie znaczy nic, o nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil
Najlepszą z twoich chwil
Jak na deszczu łza,
cały ten świat nie znaczy nic, o nic
Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil
Najlepszą z twoich chwil
Siedzę sama w domu, nic nie robię, pół dnia spędziłam przed komputerem wpatrując się w monitor. Jest mi zimno. Powinnam zrobić jeszcze kilka rzeczy, ale mi się poprostu nie chce. Tomek zapytał czy mam czas dziś wieczorem. Odpowiedziałam że dziś jestem zajęta mimo że wieczór spędzę czytając książkę albo oglądając film. Skłamałam :( Gdyby napisał Krzysiek albo Paweł pewnie już by mnie tu nie było. Z Pawłem widziałam się wczoraj. Zjedliśmy razem obiad i pojechał dalej załatwiać swoje sprawy, a w niedziele znowu jedzie do Danii. Nie będzie go jakieś 2 lub 3 tyg. Już za nim tęsknię... A dalczego nie tęsknię za Tomkiem? Przecież to z nim spędzam najwięcej czasu. Lubię go, ale nie potrafię nic więcej. Przecież on o tym wie i dalej się w to wszystko pcha, tak jak kiedyś ja. Wiem, że im dłużej będzie to trwać tym trudniej będzie to zakończyć. Byłam z nim szczera więc nie powinno mnie to tak męczyć, a jadnak czuję się winna, tylko sama nie wiem czemu...
Jedna łza mówi więcej niż słowa...
Wszystko co najważniejsze staje sie tylko raz w życiu...
Życie może być krótkie albo długie, lecz ważne jest, w jaki sposób je przeżyjemy.
Pomiędzy brutalną siłą, a delikatnym pięknem leży natura ludzka...
czuję taką pustke w środku...
smutno mi... :(
Czasem jest pełno ludzi po to, aby głębsza była samotność. Tak bardzo jestem sama, że nawet mnie ze mną nie ma...
Jeśli się che, by mężczyzna lub chłopiec pożądał danej rzeczy, należy ją jedynie uczynić trudno osiągalną.
:)
Jesteś nikim, nie śmiej myśleć, że wiesz więcej niż my. Nic nie znaczysz, nie udaje ci się nic dobrze zrobić, twoja praca niczemu nie służy, nie sprzeciwiaj się nam, a będziesz mógł żyć szczęśliwie. Zawsze poważnie traktuj to, co mówimy, i nigdy nie wyśmiewaj naszych opinii.
Powyższy tekst mówi między innymi o życiu studenta... Człowiem męczy się, nie śpi, pije za dużo kawy,uczy się w dzień i w nocy i przychodzi taki profesor który udowodni studentowi że jest nikim, że nic nie ptrafi. Czyt. - matma... Już po sesji a ja wciąż się z nią męczę:/
Tu muszę powiedzieć kilka słów o strachu. Strach to jeden prawdziwy przeciwnik życia. To jednocześnie adwersarz mądry i podstępny. Obce jest mu poczucie przyzwoitości, za nic ma prawa i konwencje, nie zna litości. Uderza w najsłabszy punkt, który znajduje łatwo i nieomylnie. Zaczyna się w mózgu, zawsze. Jesteś spokojny, pewny siebie, szczęśliwy. I nagle strach, w przebraniu łagodnej wątpliwości, wślizguje się do twojego mózgu niczym szpieg. Wątpliwość natrafia na niedowierzanie i niedowierzanie i usiłuje je wyprzeć. Ale niedowierzanie jest tylko źle uzbrojonym piechurem. Wątpliwość radzi sobie z nim bez trudu. Ogarnia cię niepokój. Przybywa rozsądek, by walczyć z nim w twoim imieniu. Odzyskujesz pewność siebie. Rozum jest w pełni wyposażony w broń najnowszej generacji. A jednak. Ku twemu zdumieniu, pomimo przewagi taktycznej i licznych niezaprzeczalnych zwycięstw, rozum zostaje pokonany. Czujesz, jak słabniesz, miękniesz. Twój niepokój zmienia się w przerażenie.
Teraz strach atakuje twoje ciało, które już wie, że dzieje się coś bardzo złego. Twoje płuca uleciały już jak ptak, a trzewia wyśliznęły się jak wąż. Język zdycha niczym opos, szczęka puszcza się w dziki galop. Uszy głuchną. Mięsnie zaczynają dygotać jak w malarii, a kolana trzęsą się w jakimś dziwnym tańcu. Serce wytęża się zbyt mocno, zwieracz za bardzo się rozluźnia. To samo dzieje się z resztą twojego ciała. Każda jego część rozpada się w charakterystyczny dla siebie sposób. Tylko oczy nie zawodzą. Oczy zawsze obserwują strach.
Bardzo szybko podejmujesz nierozważne decyzje. Porzucasz swych ostatnich sprzymierzeńców: nadzieję i ufność. I w ten sposób zadajesz sam sobie klęskę. Strach, który jest niczym innym, jak tylko zwykłą impresją, zatriumfował nad tobą.
Trudno to wyrazić słowami. Bo strach, prawdziwy strach, taki, który wstrząśnie tobą do głębi, strach, jaki odczuwasz stojąc w obliczu śmierci, końca, lęgnie się w twojej pamięci jaj gangrena. Jego zgnilizna atakuje wszystko, nawet słowa, które o nim mówią. Musisz, zatem stoczyć ciężką walkę, żeby dać mu wyraz. Musisz walczyć, żeby rzucić nań światło słów. Bo jeśli nie podejmiesz walki, jeśli twój strach stanie się niemą ciemnością, której starasz się uniknąć i o której być może uda ci się zapomnieć, otwiera się na kolejne ataki strachu, gdyż tak naprawdę nigdy nie podjąłeś walki z tym przeciwnikiem.
To fragment książki którą czytałam jakiś czas temu, bardzo ją lubię i polecam („Życie Pi” Yann Martel)
Dziś się bardzo boję. Może nie tak bardzo jak to opisano powyżej, ale jednak mam ogromnego stracha. Od jutrrzejszego dnia zależy moje następne pół roku... i wszystko to co jest teraz dla mnie najważniejsze.
Życzcie mi powodzienia...:D